Po co działamy jako liderki społeczne?

Spotkałyśmy się w kameralnym gronie kobiet, które – każda na swój sposób – działają społecznie. Jedne prowadzą organizacje, inne inicjatywy lokalne, jeszcze inne są na początku swojej drogi i dopiero sprawdzają, gdzie chcą się zaangażować.
To było pierwsze spotkanie w cyklu „Liderki społeczne”, więc zaczęłyśmy od czegoś, co wydaje się oczywiste, a wcale takie nie jest: po co właściwie działamy?
Co nas napędza – co nas zatrzymuje
Kiedy pracuję z liderkami społecznymi, bardzo często widzę ten sam moment: działanie zaczyna się od potrzeb i wartości, jest energia, sens, chęć zmiany.
Ale z czasem pojawia się też druga strona:
- zmęczenie,
- nadmiar odpowiedzialności,
- poczucie, że „wszystko jest na mnie”,
- brak wsparcia albo zrozumienia.
Dlatego na tym spotkaniu przyjrzałyśmy się jednocześnie dwóm perspektywom:
- temu, co jest dla nas źródłem siły,
- oraz temu, co nas osłabia.
W kartach pracy pojawiły się pytania o to:
- co daje nam największą satysfakcję w działaniu,
- kiedy czujemy sprawczość i sens,
- ale też – kiedy mamy poczucie, że „nie dajemy rady”.
To zestawienie „blasków i cieni” bardzo często okazuje się przełomowe.
Liderka też ma swoje potrzeby
Jednym z ważniejszych momentów tego spotkania było zatrzymanie się przy pytaniu: czego ja – jako liderka – potrzebuję, żeby móc działać dalej?
Bo w działaniach społecznych łatwo wejść w tryb:
- inni są ważniejsi,
- trzeba dopiąć wszystko,
- jakoś to ogarnę.
A dużo trudniej powiedzieć:
- potrzebuję wsparcia,
- potrzebuję odpoczynku,
- potrzebuję współodpowiedzialności,
- potrzebuję jasnych zasad w zespole.
Pracowałyśmy m.in. z mapą potrzeb i wsparcia – czyli bardzo konkretnym zatrzymaniem się nad tym, co realnie może nas wzmocnić w działaniu.
I to był moment, w którym wiele rzeczy zaczynało się „układać”.
Nie wszystko musi być poukładane
To, co było dla mnie szczególnie ważne w tym spotkaniu, to atmosfera: bez oceniania, bez porównywania się, bez presji.
Każda z uczestniczek była na innym etapie:
- jedna wracała po przerwie i szukała nowego kierunku,
- inna była w trakcie dużych zmian,
- jeszcze inna czuła, że działa dużo, ale trochę „na oślep”.
Bardzo chcę podkreślić: nie trzeba mieć wszystkiego poukładanego, żeby być liderką społeczną.
Czasem wystarczy:
- zatrzymać się,
- nazwać to, co jest,
- i zobaczyć, że nie jest się w tym samej.
Na koniec
Kiedy działasz społecznie – w organizacji, grupie nieformalnej albo dopiero myślisz o swoim pierwszym kroku – możesz sobie zadać jedno pytanie:
po co ja to robię – i czego dziś potrzebuję, żeby móc działać dalej?
Jeśli chcesz przyjrzeć się temu tematowi u siebie, możesz skorzystać z przygotowanych przeze mnie KART PRACY, z którymi pracowałyśmy podczas spotkania:
Spotkanie odbyło się w ramach cyklu rozwojowego dla liderek społecznych, który prowadzę jako doradczyni w projekcie Tyska Transformacja.

